Arisa

Kiedy zobaczyłam tajemniczą dziewczynę, całującą się z Pendragonem, kolana się pode mną ugięły. A ja głupia myślałam, że cos dla niego znaczę! Jak widać straszna ze mnie idiotka. Na dodatek naiwna jak cholera skoro uwierzyłam, że ja, taka szara mysz, mogłabym być kochana przez Pendragona, przystojnego, inteligentnego…
***
Kiedy dziewczyna odeszła z moich ust wyrwał się cichy, rozpaczliwy jęk.
-Ale... – wampir odwrócił się na pięcie zaskoczony
- To nie tak – zaczął się tłumaczyć
- A jak? – zapytałam, a po moich policzkach popłynęły łzy
- Bo... To tylko ona... – zaczął się jąkać. Nie miałam ochoty tego słuchać
- Nic nie mów...
- Ale... Daj mi wyjaśnić.- poprosił
- Nie musisz. Wszystko już słyszałam – wyszeptałam - Byłam chwilowo... na zastępstwo... a teraz wolisz ją. Rozumiem. – mówiłam prawdę. Rozumiałam… Ona była mądrzejsza, ładniejsza…. Po prostu lepsza… Tysiąc razy lepsza ode mnie.
- To nie tak! - podbiegł do mnie - Pozwól wyjaśnić.
- Co tu wyjaśniać, hę? – zdenerwowałam się
- Chodź. - chwycił mnie za rękę i zaprowadził do pokoju. Nie mogłam przestać płakać... Gdy doszliśmy na miejsce zamknął drzwi i zasłonił okna i stanął naprzeciw mnie po środku pokoju.
- Więc co mi chcesz powiedzieć? – zapytałam - I tak wiem już za dużo.
- Ksawier trzymał nas pod kluczem. Ona wykonywała brudną robotę. Abym mógł się kształcić w walce wysyłał nas na misję. Nie raz ratowaliśmy się nawzajem. Szczególnie ona musiała czasami atakować Ksawiera jak go za bardzo podpuściłem i mnie połamał.
- Czyli? – uniosłam brwi
- Jesteśmy tylko starymi znajomymi.
- Nie wieżę – prychnęłam. Stara śpiewka – pomyślałam
- Ach... Ale ja jej nie kocham! – wykrzyknął chłopak
- Kłamiesz! – wyrwało mi się, po tych słowach wampir spuścił wzrok i usiadł na łóżku, chowając twarz w dłoniach.
- To prawda... Nie będę zły jak mnie zostawisz... Ważne, że będziesz szczęśliwa... – milczałam, po minucie Pendragon zaczął mówić dalej -
Ale... Chciał bym... Wiem, że to ułudne marzenia.
Chciałbym abyś... Gdy umrę tam... na polu walki.
Żebyś swymi ustami ostatni raz dotknęła mego policzka...
Policzka grzesznika, który dzięki tobie zyskał namiastkę życia w raju...
Bo ty...
Ciepłym oddechem unosisz mnie lekko
Pod sufit...
Sprawiasz, że tylko na twój widok skamieniałe serce strząsa swą osłonę,
rozwija skrzydła... że płonie miłością.
Spraw bym kiedyś jeszcze...
Mostem z tęczy przeszedł
ponad jasnością grających świateł
Ścieżką pulsującej ciszy wrócił
w rozkoszną dolinę twoich ramion
Ponad szczyty drzew
uniósł mnie twój szept
płynął jak złoty obłok
zatopiony w cieple błękitu... – zatkało mnie, nie wiedziałam co powiedzieć. W końcu usiadłam na sąsiednim łóżku i ukrywszy twarz w dłoniach zaczęłam głośno szlochać.
- Ja… nigdy… Nigdy nie będę szczęśliwa bez Ciebie – wydusiłam przez łzy – Ty… jesteś dla mnie wszystkim… Kocham Cię… - po tych słowach zaniosłam się jeszcze większym płaczem. Kiedy się już trochę uspokoiłam mówiłam dalej - Myślałam, ze ty i ona…. Ale teraz wiem… Och byłam taka głupia…! Przepraszam… - szepnęłam na koniec
- Nie masz za co – odezwał się po chwili Pendragon – To nie twoja wina
- Ale twoja też nie – powiedziałam. Chłopak podszedł do mnie powoli i ujął moją twarz w dłonie
- Zapomnijmy o tym – poprosił, patrząc mi w oczy. Odpowiedziałam pocałunkiem.
- Kocham cię – szepnął z ulgą wampir kiedy się już od siebie oderwaliśmy. Potem położyliśmy się na łóżku i znowu przywarliśmy do siebie.
***
Po jakiejś godzinie ktoś zapukał do drzwi.
- Arisa! Pendragon! Jesteście tam?! – usłyszeliśmy głos polonistki. Pendragon wstał i zdjął czary jakimi wcześniej zablokował drzwi
- O co chodzi? – zapytał, wpuszczając nauczycielkę
- Przyszłam po Arisę – zakomunikowała – Mistrzyni Vinara chce Cię widzieć – oznajmiła mi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz