Arisa

Pendragon odprowadził mnie w odpowiednie miejsce. Kiedy stanęliśmy przed drzwiami gabinetu, chłopak postanowił, że pora się pożegnać.
- Uważaj na siebie. – poprosił mnie.
- Ty też. – powiedziałam i zawahałam się - A... czy mógł byś...
- Tak?
- Zajmiesz się moją klaczą do mojego powrotu? – zapytałam w końcu
- Yyy... -  zastanawiał się chwilę - Zobaczę co się da zrobić - obiecał
- Świetnie. Zobaczysz, wrócę szybko. – powiedziałam. Chcąc dodać ukochanemu otuchy rozczochrałam mu włosy.
- Super... Może do twojego powrotu znajdę grzebień.
- Teraz wyglądasz naprawdę... ciekawie. – powiedziałam, uśmiechając się delikatnie - Pa...- szepnęłam i pocałowałam go. Odwróciłam się i weszłam do sali.

W środku rzeczywiście czekała na mnie Mistrzyni Vinara. Oprócz niej nikogo nie było. Kiedy weszłam kobieta wstała z krzesła i podeszła do mnie.
- Musimy iść – powiedziała, kładąc mi ręce na ramionach
- Dobrze – kiwnęłam głową – Ale dokąd?
- Wszystkiego się dowiesz, kochanie – obiecała – Ale nie teraz. Teraz musimy iść – powiedziała i… teleportowała nas!

Po kilku sekundach znalazłyśmy się w jakimś ciemnym pokoju. Nie było tu nic oprócz dwóch, głębokich foteli i niedużej półeczki na której stały małe fiolki z eliksirami.
Mistrzyni Vinara podprowadziła mnie do jednego z foteli. Usiadłam na nim, a ona usadowiła się naprzeciwko mnie. Zapadła cisza.
- Czy teraz powie mi Pani o co chodzi? – odważyłam się zapytać
- Oczywiście – przytaknęła – Chodzi o Ciebie – zszokowała mnie tym
- O mnie? – wydusiłam z siebie
- Tak, kochanie
- Ale dlaczego?
- Jesteś wyjątkowa – wyjaśniła mi – Zrozumiałam to kiedy użyłaś wyższej magii.
- Czego?
- Zaklęcia, którym uleczyłaś Maxis
- Ale skąd pani wie…? – urwałam zdezorientowana
- Ja wszystko wiem – uśmiechnęła się – No może prawie wszystko – poprawiła się – Nie wiem na przykład kim jesteś i co potrafisz
- To żadna tajemnica – powiedziałam zażenowana, spuszczając wzrok – Jestem zwykłą elfką. A moja moc ogranicza się do uzdrawiania drobnych ran. – wyjaśniłam, Vinara z uśmiechem pokręciła głową,
- Nie masz racji – powiedziała spokojnie – Nie jesteś zwykłą elfką i potrafisz dużo więcej niż leczenie drobnych ran. A tego co dokładnie umiesz dowiemy się już za chwilę. A właśnie, skoro już o tym mowa to czy pozwolisz mi wejść do swojego umysłu?
- Co? – zapytałam zdumiona – Niby jak?
- Pokażę Ci – powiedziała – Zamknij oczy – poleciła, dotykając moich skroni – Odpręż się i oddychaj głęboko – usłuchałam – A teraz… - zaczęła Vinara – Cholera jasna! – krzyknęła nagle, a magia chwili ulotniła się – Muszę iść – rzuciła – Dokończymy później.
Już miała się teleportować kiedy zawahała się
– A może… - szepnęła do siebie.
 Podeszła szybko do półki z eliksirami. Wyczarowała niewielką czarkę i napełniła ją srebrzystym płynem.
- Wypij to – podała mi czarkę.
Wykonałam polecenie bez wahania.
- Alea! – krzyknęła Vinara.
Po chwili w drzwiach pokoju stanęła wysoka, ładna dziewczyna, ubrana na zielono.
- Tak, mistrzyni? – zapytała
- Przypilnuj jej – Vinara wskazała na mnie ręką, po czym dodała cos tak cicho, że nie dosłyszałam
- Oczywiście, mistrzyni – dziewczyna kiwnęła głową i uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie.
- W porządku. Ariso ja niedługo wrócę – obiecała mi kobieta i zniknęła.
Zostałam sam na sam z Aleą. Chciałam ją wypytać o to gdzie jestem, po co tu jestem, a także co ona tu robi i kim właściwie jest Mistrzyni Vinara. Jednak nie zdążyłam zadać żadnego z tych pytań bo niespodziewanie zaczął mnie morzyć sen. Chwilę się opierałam, ale w końcu powieki mi opadły i zasnęłam…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz