Kurochi

No i w reszcie znalazłem szkołę, z której może mnie nie wyrzucą po dwóch dniach za sprowadzenie za sobą Piekielnych Ogarów. MOŻE. Przeszedłem przez las, podzielony najwyraźniej na 4 pory roku. Przy każdej jakieś zwierzę zaplątało się koło moich nóg, ku uciesze Nemu. Zadowolony wyciągał się na mojej szyi, by włapać w łuski jak najwięcej słońca. W pewnej chwili usłyszałem coś w krzakach. Kolejne Psisko? Przesłałem w wahadełko trochę czarnej energii, by w razie czego zaatakować. Udawałem, że nie zauważyłem go i szedłem dalej. Czułem na szyi, jak Nemu szykuje się do skoku, ale uspokoiłem go otarciem głowy o jego ciało.
- Nie ma, co się spieszyć. Zechce, to wyjdzie sam. Może jest tresowany i zaś wylecimy na zbity pysk - szepnąłem mu. Wąż pokiwał łebkiem ze zrozumieniem. W końcu podążająca za nami istota nie wytrzymała i wyszła na ścieżkę. Posłałem ku niej wahadełko i zatrzymałem w ostatniech chwili przy gardle dziewczyny.
- Ty... co... - byłem zmieszany.
- Cześć, jestem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz