Hige

Po tym jak Pendragon odbiegł ode mnie ruszyłem prosto do szkoły by szukać Toboe. Na szczęście znalazłem go walczącego z jakimiś potworkami nie większymi od jego samego. Skoczyłem w sam środek walki i zmieniłem się w człowieka, po czym wyciągnąłem klingę i przepoławiałem stwory.
- Toboe nic ci nie jest?
- Nie, jakoś żyję. To co teraz robimy? - Spytał młody wilk a ja usiadłem i zakryłem głowę rękoma.
- Nie wiem, ja... Po prostu nie wiem to wszystko mnie przerasta ta walka z demonami. Toboe ja się boję że znów stracę najbliższe mi osoby... - Powiedziałem a mój przyjaciel przytulił mnie.
- Pamiętasz przepowiednie Ithlinne?
- Tak znam na pamięć -Odrzekłem wziąłem głęboki oddech i zacząłem płynnie recytować

Zaprawdę powiadam wam,
oto nadchodzi wiek miecza i topora,
wiek wilczej zamieci.
Nadchodzi Czas Białego Zimna i Białego światła,
Czas Szaleństwa i Czas Pogardy,
Tedd Deireadh, Czas Końca.
świat umrze wśród mrozu,
a odrodzi się wraz z nowym słońcem.
Odrodzi się ze Starszej Krwi,
z Hen Ichaer, zasianego ziarna.
Ziarna, które nie wykiełkuje,
lecz wybuchnie płomieniem.

Mój przyjaciel odsunął się i wpatrywał się daleko w las, widziałem jak zaciska ręce w pięści. Spojrzałem na niego i westchnąłem.
- Muszę ci coś pokazać... - Urwałem a Toboe wstał i wyciągał w moją stronę rękę. Złapałem ją i wstałem od razu zmieniliśmy się w wilki pobiegłem prosto w letni las droga była długa i trudna do przebycia, wszędzie walały się szczątki demonów i ich pancerzy. Musieliśmy dotrzeć do końca lasu ale nie obeszło się bez walki. Do celu dotarliśmy dopiero nocą, jak zawsze byliśmy zmęczeni i poranieni. Dopiero pod koniec lasu pod naszymi łapami zamiast ściółki leśnej pojawił się śnieżno biały śnieg.
- Ale jak to możliwe?! - Wykrzyknął Toboe.
- Lepiej spójrz przed siebie wszystko jest pokryte śniegiem. "Nadchodzi Czas Białego Zimna i Białego światła"
- Nie, nie to jest niemożliwe... - Skamlał młody wilk.
- Ah... Wilki cóż za niesamowita niespodzianka. - Powiedział głos kobiety, kiedy się odwróciłem ujrzałem ją.
http://img703.imageshack.us/img703/6049/yukionna.jpg
- Yuki-Onna? Ale ty....- Urwałem.
- Nie żyję? Nie... Ja musiałam odejść od ciebie.
-Hige? Kim ona jest? - Spytał niepewnie mój towarzysz ale ja go zignorowałem.
- Czemu odeszłaś? Nie wystarczałem tobie?! - Warknąłem a z moich policzków popłynęły łzy, które natychmiast zmieniły się w kryształki lodu. Lodowa nimfa podeszła do mnie i mocno mnie ścisnęła, moje futro pokryło się lekkim szronem.
- Przepraszam - Wyszeptała nimfa - Nigdy nie powinnam cię zostawić.Ale teraz to pewnie i tak nic nie zmienia prawda? - Do powiedziała i odsunęła się ode mnie.
- Jesteś tu po to żeby spełniać przepowiednie Ithlinne prawda?
- Tak.. Po to mnie stworzono ze starszej krwi. - Odrzekła i znieruchomiała odwróciłem się i ujrzałem rycerza, który mierzył w nas mieczem, a obok niego stanął smok.
http://eu.blizzard.com/_images/games/wrath/wallpapers/wall1/wall1-1024x768.jpg

- Ahh... To wy jesteście tymi pchlarzami co zabili mojego pupilka Barloka prawda? Teraz zapłacicie za to! Rodrigo bierz ich! Wybaczcie ja muszę planować inwazję. - Odrzekł rycerz i zniknął a na nas zaszarżował smok na szczęście ja i Toboe odskoczyliśmy na bok ale Yuki-Onna nie zamierzała zejść z drogi. Wystraszyłem się że coś jej się stanie ale ona zamroziła smoka na krótką chwilę.
- Uciekajcie stąd ja go zatrzymam! - Powiedziała kobieta podtrzymując swój czar.
- Nie mam zamiaru stracić cię drugi raz. - Odparłem
- Ja też zostaję - powiedział Toboe.
- Nie młody ty idź do szkoły.
- Ale... - urwał młody wilk
- Już! - Warknąłem a mój przyjaciel pobiegł w głąb lasu, czar nimfy puścił a smok wzleciał w powietrze. Nie byłem w stanie go wypatrzeć wśród białych i gęstych chmur. Yuki odpędziła je odsłaniając drapieżnika. Smok widząc że go zdemaskowaliśmy zleciał prosto na nimfę. Kobieta uderzyła głucho o ziemię.
- Ty gadzie zabije cię! Rozumiesz! - Wrzasnąłem i uczepiłem się skrzydła. Zwierzę próbowało się mnie pozbyć ale bez skutku. Wreszcie uderzyło skrzydłem o drzewo a ja spadłem na ziemię. Zobaczyłem że lodowa nimfa wstaje powoli, smok też to zauwarzył więc podbiegł do niej ale w połowie drogi zamarł. Był przedziurawiony na wylot przez ogromy sopel. Podbiegłem do kobiety i położyłem się na niej.
- Nie zostawię cię - powiedziałem a nimfa zaczęła gładzić mój grzbiet, siedzieliśmy tak po środku lasu w śnieżycy ale mi to nie przeszkadzało. Mogłem znosić nawet największe mrozy po to żeby być blisko Yuki.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz