David

To wszystko było podejrzane. Miałem dziwne uczucie ze Michael nie myli się co do tego że Markus ma w tym wszystkim udział. Jako że Markus stworzył mnie i Michaela mogliśmy wyczuć jego obecność i mogliśmy się z nim kontaktować telepatycznie. Niestety on mógł wyczuć gdzie jesteśmy i słyszał nasze myśli. Ja i Michel uciekliśmy od niego bo mieliśmy dosyć tego całodobowego poniżania nas. Zostaliśmy stworzeni przez demona wyższej rangi więc my też byliśmy wysoko położeni a on traktował nas jakbyśmy byli demonami najniższej rangi. Obawiałem się tego ze jak dojdzie do najważniejszej z bitew i okaże się ze po stronie wroga jest nasz Pan to ja i Michael zostaniemy zmuszeni przez niego do stanięcia po ich stronie. Mógł tak zrobić i wtedy nie mielibyśmy najmniejszych szans przeciwstawić się jego rozkazom. Był on naszym stwórcom i mógł decydować za nas co i kiedy mamy robić. Kiedy podzielili nas w grupy ćwiczyliśmy cały dzień. Dla mnie i Michaela była to tylko rozgrzewka wiec kiedy treningi się z kończyły poszliśmy do lasu poćwiczyć po naszemu. Wzięliśmy ze sobą miecze i w lesie jesiennym walczyliśmy ze sobą. Zajęło nam to kilka godzin. Byliśmy sobie równi więc nie mogliśmy się pokonać nawzajem. Po zakończeniu walki wróciliśmy do szkoły. Jadnak zanim wyszliśmy z lasu dostałem wizji. była słaba i nie wyraźna. Zobaczyłem tylko Markusa. Na twarzy malował mu się złowieszczy uśmiech. Usłyszałem nie wyraźne słowa które wypowiedział:
-Już niedługo przyjdę po was.-Kiedy to powiedział wizja się z kończyła a ja osunąłem się na ziemie.
Michael podbiegł do mnie.
-Co się stało?-zapytał przerażony.
-Markus.. on po nas przyjdzie.-powiedziałem. Michael podtrzymał mnie za ramię.
-Nie uda mu się.-odpowiedział Michael i pomógł mi wrócić do naszego pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz