Hige

W środku nocy ja i Toboe pobiegliśmy do lasu, to co mieliśmy zrobić przerażało mnie. Dostaliśmy za zadanie zabić Barloka. Byłem wściekły nie mieliśmy szansy na pokonanie go. Dwa potężne wilki ( Jesteśmy 3-krotnie więksi od zwyczajnych wilków) przeciwko mitycznemu potworowi z Morii, który wspomagał się hordami demonów. Wiedziałem, że jeśli nie zaciągniemy do tego kogoś to zginiemy od razu. Biegliśmy do mojej kochanej Mistrzyni Vinary tylko ona mogła przywołać postaci z różnych epok i wieków. Na nasze szczęście przywódca Barloka to templariusz więc nasi sprzymierzeńcy powinni nam pomóc. Kiedy dotarliśmy do jej rezydencji od razu nas wciągnęła do środka.
- Mam nadzieje, że ich wybrałeś rozsądnie Hige - Powiedziała mag ( kobiety nazywa się magami a nie magiczkami itp.) w zielonej szacie ze złotą wstęgą zawiązaną na pasie.
- Tak. Wybrałem trzech najlepszych. - i podałem jej kartkę z epokami.
- hmm.. XI wiek, Renesans i Rewolucja w Ameryce, sprytne - mruknęła kobieta i wzięła się do roboty. Powiało lodowatym wiatrem, zrobiło się ciemno aż wybuchło jasne światło przed nami stali trzej mężczyźni.
Altair Ibn-la'Ahad.
http://fc01.deviantart.net/fs71/i/2010/103/4/9/Altair_by_PokemonLegend300.jpg 

Ezio Auditore da Firenze

http://www.rizwanashraf.com/wp-content/uploads/2011/03/ezio-auditore-de-firenze-assassins-creed-2-game-wallpaper.jpg

Connor Kenway
http://fc09.deviantart.net/fs70/i/2012/070/3/3/assassin__s_creed_3___connor__s_wallpaper_by_syan_jin-d4sfmxo.jpg  

 Trzech najlepszych assassynów jakich ziemia miała zaszczyt nosić stało przede mną. Altair i Ezio od razu skoczyli sobie do gardeł, Connor odskoczył w tył i mierzył w nich łukiem.
- Ej chłopacy spokojnie! Jesteście tu żeby zabić największego przywódce templariuszy. - Zaczęła spokojnie Vinara
- Słuchaj chcę wrócić do Masjafu i zabić Roberta de Sable. Jeśli to zrobię nie będzie już tego przywódcy. - Wtrącił Assassyn.
- Ja mam na głowie cały Rzym i Rodriga Borgia więc... - Urwał Ezio i usłyszeliśmy ryk Barloka.
- Co to jest?! - Warknął Connor
- To właśnie wasz przeciwnik - powiedziała Vinara i przywołała jego podobiznę. Wojownicy się nie przejęli się iluzją tym nie było to dla nich rzadkością. Spojrzeli na siebię i od razu się zrozumieli.
- Ale jak go znajdziemy nie biegam po drzewach - Mruknął Altair
- Ja umiem - Wtrąci Connor.
- Dobra dosyć za 4 godziny świta ten templariusz zmierza do szkoły pełnej cywilów - Powiedziałem - Musimy od razu ruszać. - Zabójcy kiwnęli głową a Altair spojrzał na Toboe.
- On nie idzie będzie nas opóźniał - Zaczął
- Aaa... Czyli młodzi się nie przydadzą i są do niczego?! - Krzyknął Connor
- Wiesz do kogo mówisz?! - Warknął Ezio.
- Spokój! Macie się uspokoić! Wilki doprowadzą was do celu - Powiedziała mag i siłą woli wypchnęła nas na dwór. Czekały tan Dwa konie. Ruszyliśmy przodem Altair i Ezio pognali za nami a Connor biegł nad nami. Nie wiedziałem że bedzie tyle problemów z najlepszymi zabójcami świata. Ale posłusznie ruszali za nami. Po 10 minutach znaleźliśmy Barloka. Demon spojrzał na nas i zarechotał. Długo się nie pośmiał go strzała assassyna na drzewie trafiła go w oko. Dwaj pozostali spieli konie i podcięli nogi potworowi. Ja i Toboe wskoczyliśmy na niego i wbiliśmy zęby. Krew tryskała z jego oka i poranionych pleców niczym fontanna. Nagle rzucił się do biegu, Toboe zdążył zeskoczyć z pleców ale ja nadal tam siedziałem przyczepiony. Z trudem wdrapałem sie na szyję. Ugryzłem go w tętnice ale on tylko ryknął. Wziął mnie i rzucił w ścianę szkoły, uderzyłem plecami. Spadłem i zwymiotowałem własną krwią. Assassyni i Toboe zajęli się Barlokiem ostateczne i śmiertelne ciecie zadał Altair wbijając swe ukryte ostrze w bulwę pod rogiem. Jego biała szata szybko stała się czerwona i mokra.
- Czy wyście rozum postradali?! – wydarła się na nas Minden – Mogliście zginąć!
- Pokonaliśmy go! – powiedziałem i zachwiałem się. Jakaś dziewczyna otworzyła usta ale Arisa jej przerwała.
- Później na nich nawrzeszczysz Teraz musimy isć do skrzydła szpitalnego. Tam was wyleczę
- Nie, żadnego szpitala – Powiedziałem i straciłem przytomność.
- Pomóż mi go zanieść, ok? - Powiedziała dziewczyna do Toboe. Słyszałem jak zanosili mnie do szpitala i otworzyłem oczy. Ugryzłem Toboe i zawarczałem elfka odsunęła się pośpiesznie. W tedy przybiegli assassyni i odsłonili ukryte ostrza.
- Spokojnie - wycharczałem- Musimy wracać do lasu
- Ha! Chciałbyś! - Krzyknęła Arisa wtedy Altair podszedł do niej i powiedział.
- Uważaj na to co mówisz kobieto! - i przybliżył do niej ostrze.
- Altair nie możemy zmarnować czasu!- Warknąłem i wyskoczyłem przez okno. A zabójcy zrobili swój słynny "skok wiary". Zawsze chciałem go zobaczyć, pobiegliśmy do lasu żeby wytępić wszystkie demony z w obozie. Kiedy tam dotarliśmy nikogo tam nie było ale usłyszeliśmy tak jednak sapanie. Weszliśmy do namiotu i spotkaliśmy tam jego.

http://th.interia.pl/51,b9ada17704224940/warrior_demon_by_dypsomaniart.jpg  

- Ahh... wilki i zabójcy czekałem na was. - Syknął. Toboe rzucił sie to tego kogoś a on złapał jego głowę i zaczął ściskać. Młody wilk skomlał a z jego oczu popłynęły łzy ze krwi. Poczułem narastający gniew we mnie i wgryzłem się demonowi w brzuch. Assassyni od razu zareagowali i atakowali go. Demon odrzucił nas jakąś potężną mocą i ryczał z bólu. Spojrzał na nas i wyciągnął rękę wznieśliśmy sie w powietrzę i czuliśmy jakby milion mieczy wbijało się w nas od razu każdy zaczął krwawić. Potwór puścił nas i wziął mnie za szyję, ledwo oddychałem.
- Przekaż że ....... - Demon urwał a jego głowa potoczyła się parę centymetrów ode mnie. Connor jednym płynnym ruchem swojego machołka odciął mu głowę. Assassyn upadł głucho na ziemi. Z trudem wstałem i rozejrzałem się wszyscy leżeli w kałużach własnej krwi. Chciałem podejść do szkoły ale znów zwróciłem krwią usiadłem i zawyłem tak głośno jak tylko mogłem i osunąłem się na ziemię. Było mi zimno wykrwawiałem się, powoli i boleśnie ale wiedziałem że umrę z godnością, zamknąłem oczy i przestałem oddychać…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz