Minden

Medytowałam. Starałam się odkryć które moce do mnie powróciły. Jednak nie mogłam tego robić długo, bo oczywiście ktoś został porwany. I oczywiście przez Bonifacego! Jak on potrafi mi działać na nerwy. Nie miałam zamiaru ruszać się z terenu szkoły, co to to nie. Zaczekam aż Ksawier sam się tutaj pofatyguje.
Dlatego też wstałam, przywołałam skrzydła z okresu gdy byłam aniołem. Wzbiłam się w powietrze i wypatrzyłam tego idiotę. Biegł sobie przez Las Jesienny, niosąc na ramieniu jakąś dziewczynę.
Pikując w jego kierunku, przywołałam miecz. Porządne ostrze z srebra, magicznie naostrzone i wyspecjalizowane przeciw wampirom. Przeleciałam mu nad głową, wywracając go w ten sposób i stanęłam przed nim. Zaatakował bez ostrzeżenia, zanim się zorientował z kim ma do czynienia. Nie wiele mu to dało, złapałam go za kark, okręciłam i przystawiłam miecz do gardła.
-Co zamierzałeś zrobić z tą dziewczyną? - wysyczałam mu do ucha.
-Nie twoja sprawa.
-Uwierz, moja. Miałeś zanieść Ksawierowi wiadomość ode mnie, zrobiłeś to?
-Tak! A teraz puszczaj!
-Ale ty jesteś naiwny. Naprawdę myślisz, że możesz ze mną wygrać? Zawsze byłeś tylko bezmyślnym pachołkiem, tyle, że byłeś ładny. Jak chcesz jeszcze trochę pożyć to zaniesiesz swojemu "panu" - powiedziałam z pogardą. - kolejną wiadomość. Zrobisz to dla mnie prawda? - Na koniec mój głos stał się słodki jak miód. Jak miód z jadem.
Bonifacy zesztywniał, próbował coś namieszać z czasem, ale wytworzyłam wokół nas pole, które niweczyło wszystkie jego moce. Stał się słaby, bezbronny, aż w końcu się poddał.
-Dobra, co mam mu powiedzieć?
-Żeby więcej nie wysyłał porywaczy, po Wyrocznię. Czuwam nad nią, i nad wszystkimi innymi też. Jeśli nie przyjdzie osobiście, to wyślę mu głowy wszystkich których tu przyśle.
Puściłam go, zaczął uciekać. Ni zwracając na niego uwagi, podniosłam dziewczynę i zaczęłam iść w stronę szkoły.
-Dziękuj za ratunek - usłyszałam w połowie drogi, głos tej dziewczyny.- Ty nie jesteś przypadkiem z Ciemnych?
-Nie już teraz nie. Ale ty jesteś z Jasnych. Arisa o ile się nie mylę?
-Tak, a ty to...Yyy, Arlina?
-Teraz Minden.
-Teraz? Co to znaczy?
-Że jeszcze wczoraj byłam Arliną - odparłam uśmiechając się półgębkiem. - Gdzie cię zanieść?
-Do Pendragona - odparła pewnie.- Będziesz go potrafiła znaleźć?
-Jasne.
Otworzyłam swój umysł i musnęłam nim jaźń Arisy. Wyczułam jak wygląda umysł Pendragona i podążyłam tym tropem. Już po chwili szybkiego marszu znalazłam się pod właściwym oknem. Wzbiłam się w powietrze i zapukałam w okno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz